Poczuj wilczy zew!
Obrazek w tle

Korona Beskidu Śląskiego – zdobycie 30 szczytów

informacje praktyczne Beskid Śląski, Polska przez Wieczna Tulaczka

Przez dwa czerwcowe tygodnie realizowałam projekt „Korona Beskidu Śląskiego”, którego celem było zdobycie najwyższych szczytów pasma, a przy okazji poznanie regionu, zabytków, kultury i ich promocja za pośrednictwem bloga. Projekt zrealizowałam w pojedynkę, z czego jestem szalenie dumna, choć przyznam, że chwilami nie było łatwo.

Korona Beskidu Śląskiego została wytyczona przez Klub Zdobywców Koron Górskich Rzeczpospolitej Polskiej, nieformalną organizację skupiającą górołazów, zafiksowanych na punkcie górskich wędrówek (to oczywiste) oraz lubujących się zdobywaniem odznak w trakcie ich realizacji. Przy wyborze konkretnych szczytów do korony kierują się zasadą 4N, czyli biorą na świecznik góry:

  • najwyższe
  • najwybitniejsze
  • najciekawsze
  • na szlaku (tudzież w bliskim jego sąsiedztwie)

Takie podejście do tematu gwarantuje, iż zdobywanie danej korony zaowocuje nie tylko uzyskaniem trofeum, ale również dotarciem do wielu atrakcyjnych zakątków danego pasma górskiego. O to właśnie mi chodziło, gdy brałam na tapetę Beskid Śląski.

Skrzyczne - najwyższy szczyt Beskidu Śląskiego

Skrzyczne otwiera listę KBŚ

Oto 30 szczytów należących do Korony Beskidu Śląskiego:

1. Skrzyczne 1257 m

2. Barania Góra 1220 m

3. Małe Skrzyczne 1211 m

4. Kopa Skrzyczeńska 1189 m

5. Malinowska Skała 1152 m

5. Zielony Kopiec 1152 m

7. Magurka Wiślańska 1140 m

8. Klimczok 1117 m

9. Malinów 1115 m

10. Magura 1109 m

11. Magurka Radziechowska 1108 m

12. Trzy Kopce 1082 m

13. Gawlasi 1076 m

14. Stołów 1035 m

15. Glinne 1034 m

16. Szyndzielnia 1028 m

17. Czantoria Wielka 995 m

18. Kiczory 989 m

19. Kotarz 985 m

20. Stożek Wielki 979 m

21. Cieńków Wyżni 957 m

22. Karolówka 931 m

23. Błatnia 917 m

24. Soszów Wielki 886 m

25. Równica 885 m

26. Mała Czantoria 866 m

27. Trzy Kopce Wiślańskie 810 m

28. Horzelica 797 m

29. Kozia Góra 683 m

30. Tuł 621 m

Oczywiście kwestia wytyczenia drogi, tak poprowadzenia trasy, aby te wszystkie górki pospinać w jedną składną całość, leżała tylko i wyłącznie na moich barkach. Calusi tydzień ślęczałam nad mapą, rozpatrywałam różne warianty, dopóki plan wyprawy nie usatysfakcjonował mnie całkowicie.

Tatry widziane z Beskidu Śląskiego

Tatry widziane z Beskidu Śląskiego

TRASA WĘDRÓWKI

DZIEŃ ZEROWY 

Zaczęłam w balerinkach. Miejsko. Od zwiedzania Katowic oraz Bielska-Białej.

DZIEŃ PIERWSZY

Koronę otworzyłam niepozorną Kozią Górą, ale w jakim stylu! Na rowerze! zaliczając przy okazji Twistera z górskich ścieżek rowerowych Enduro Trails. Po zajrzeniu w bebechy Beskidu Śląskiego – zwiedziłam Jaskinię Salmopolską – w końcu zarzuciłam na barki ciężar plecaka i ruszyłam w góry.

Trasa (krótka z racji późnej godziny): Bystra Górna – Schronisko na Klimczoku – Magura – Siodło pod Klimczokiem – Szyndzielnia (nocleg w schronisku); szlak czerwony, niebieski, czerwony

DZIEŃ DRUGI

Ten dzień nie prezentował się jak powinien. Ze zmęczenia pokiełbasiłam to i owo, a pogoda nie ułatwiała wędrówki. Życie. 😉

Trasa: Szyndzielnia – Klimczok – Trzy Kopce – Stołów – Błatnia – Dolina Wapienicy – Szyndzielnia – Przełęcz Karkoszczonka (nocleg w schronisku); szlak żółty, niebieski, czerwony

Relacja (z dwóch dni): Trudny początek w rejonie Klimczoka 

Muszę na chwilkę pochylić się nad początkiem wyprawy. Otóż wcale nie zrealizowałam go wedle wcześniej misternie ułożonego planu. MTB i jaskinia, że już o burzy i własnym gapiostwie nie wspomnę, wyskoczyły znienacka i niejako pomieszały szyki, zmuszając mnie do improwizacji. Przygody te opisywałam w relacjach, toteż nie będę powtarzać, jednak chciałam podać pierwowzór trasy – przyda się do zaplanowania własnej korony.

A miało być tak: Jaworze-Nałęże (Aglomeracja bielska) – Cały Cisowy – Wielka Cisowa – Błatnia – Stołów – Klimczok (nocleg w schronisku); a drugiego dnia trasa: Klimczok – Szyndzielnia – Kołowrót – Przełęcz Kozia – Kozia Góra – Bystra Krakowska – Magura – Przełęcz pod Klimczokiem – Przełęcz Karkoszczonka (nocleg w Chacie Wuja Toma). Dalej obyło się bez tak drastycznych zmian.

DZIEŃ TRZECI

Wiatr się odmienił. Wszystko poszło zgodnie z planem, no może poza pominięciem Hali Jaworowej, ale to już wina diabła, nie moja. 😛 I bez Hali widoki miałam miodne. 

Trasa: Przełęcz Karkoszczonka – Hyrca – Kotarz – Grabowa – Przełęcz Salmopolska – Malinów – Malinowska Skała – Zielony Kopiec – Cieńków – Wisła Nowa Osada (nocleg na kwaterze); szlak czerwony, zielony, żółty

Relacja: Przez malownicze grzbiety do Wisły

DZIEŃ CZWARTY

Troszkę zmokłam, ale nie przeszkodziło mi to zapoznać się z genialnymi miejscówkami w Beskidzie Śląskim. Przeszkodziło mi to w zejściu do Brennej (skróciłam trasę przez podłą pogodę), bez większego żalu, w ogólnym rozrachunku liczyło się przecież zdobycie koronnych perełek. Jedno miejsce szczególnie przypadło mi do gustu, będę chciała tam wrócić ze szczwaną misją. O co kaman? Doczytacie w relacji.

Trasa: Wisła Nowa Osada – Gościejów – Jawierzny – Przełęcz Salmopolska – Grabowa – Stary Groń – Horzelica – Dolina Leśnicy – Trzy Kopce Wiślańskie – Kamienny – Wisła Centrum (nocleg na kwaterze); szlak czarny, żółty, czerwony, czarny, zielony, żółty

Relacja: Pora na Telesfora

DZIEŃ PIĄTY

W końcu przyszła pora na jeden z największych przebojów Beskidu Śląskiego – na Baranią Górę. Miałam szczęście, że na żółtej wieży panowałam niepodzielnie, jednak większą frajdę sprawiło mi odkrycie mało znanego i szalenie widokowego miejsca nad Nową Osadą w Wyśle – mowa o Groniu.

Trasa: Wisła Fojtula – Dolina Białej Wisełki – Barania Góra – Przysłop – Karolówka – Stecówka – Przełęcz Szarcula – Przełęcz Kubalonka – Kozińce – Groń – Wisła Nowa Osada (nocleg na kwaterze); szlak niebieski, czarny, czerwony, zielony

Relacja: Barania Góra, wycieczka do źródeł Wisły

DZIEŃ SZÓSTY

Przeznaczyłam na zwiedzanie Wisły i okolic. Czego rezultatem jest artykuł Wisła kontra Ustroń.

DZIEŃ SIÓDMY

Pół dnia zajęło mi piesze przetransportowanie się z Wisły do Ustronia, zahaczając po drodze o kilka genialnych miejsc, drugie pół poświęciłam na odkrywanie uroków Ustronia.

Trasa: Wisła Nowa Osada – Grapa – Czupel – Gościejów – Trzy Kopce Wiślańskie – Świniorka – Orłowa – Beskidek – Równica – Ustroń Centrum (nocleg na kwaterze)

Relacja: Z Wisły do Ustronia przez Trzy Kopce i Równicę

DZIEŃ ÓSMY

Sytuacja pogodowa pod postacią całodziennej wichury oraz przelotnych acz powracających z upierdliwą systematycznością ulew i gradobić zmusiła mnie do odpuszczenia planowanej wędrówki i pozostania jeszcze jednej nocy w Ustroniu. Jako, że nie uśmiechało mi się zbijanie bąków w uzdrowisku, postanowiłam przeznaczyć extra czas na zwiedzanie Trójwsi. To był strzał w dziesiątkę, dlatego koniecznie zajrzyj do wpisu: Trójwieś Beskidzka – miejsce, które cię zaskoczy.

DZIEŃ DZIEWIĄTY

Nawałnica, która przetoczyła się przez region oczyściła atmosferę, dzięki czemu po raz pierwszy na tym wyjeździe dane mi było zobaczyć panoramę Tatr. Ten dzień wspominam jako jeden z najlepszych na całym wyjeździe.

Trasa: Goleszów – Rezerwat Zadni Gaj – Tuł – Czantoria Mała – Wielka Czantoria – Soszów Wielki – Cieślar – Wielki Stożek (nocleg w schronisku); szlak czarny czerwony

DZIEŃ DZIESIĄTY

Dzień zaczęłam z grubej rury, bo od malowniczego wschodu słońca na Wielkim Stożku. Później czekała mnie już tylko niezobowiązująca wędrówka przez Kiczory, skąd zeszłam raz jeszcze do urokliwej Trójwsi. Zwiedziłam to, czego nie udało mi się za pierwszym razem, po czym przez Ochodzitą i Sołowy Wierch udałam się do Zwardonia. Tam złapałam pociąg do Węgierskiej Górski, gdzie załatwiłam sobie 2 noclegi na kwaterze.

Trasa: Wielki Stożek – Kiczory – Młoda Góra – Trójstyk – przejazd busem z Jaworzynki do Koniakowa – Ochodzita – Przełęcz Rupienka – Sołowy Wierch – Zwardoń – przejazd pociągiem do Węgierskiej Górki (nocleg na kwaterze); szlak czerwony, żółty, zielony, niebieski

Relacja (łącząca dwa powyższe dni): Mega wycieczka przez Tuł, Czantorie, Soszów, Cieślar i Wielki Stożek.

DZIEŃ JEDENASTY

Całodzienne burze i ulewy zniechęciły mnie do pokonania najbardziej widokowej trasy w Beskidzie Śląskim. Zamiast kląć na czym świat stoi i psioczyć na warunki, postanowiłam pauzować w Węgierskiej Górce. Pogody starczyło na krótki spacer do schronu bojowego „Waligóra”. Resztę dnia spędziłam w łóżku pod kołdrą.

DZIEŃ DWUNASTY

Na szczęście dzień zapowiadał się pięknie. I tak faktycznie było. Do dziś plułabym sobie w brodę, gdybym przeszła tę trasę w ulewie, pod ostrzałem piorunów. Czerwony szlak z Węgierskiej Górki na Magurki, a potem grzbietem przez Malinowską Skałę na Skrzyczne uważam za najlepszy trip w całym Beskidzie Śląskim! No i tak się poukładało, że ostatnim zdobytym przeze mnie szczytem z listy KBŚ okazało się Skrzyczne – szczyt, który tę listę otwiera.

Trasa: Węgierska Górka – Glinne – Hala Radziechowska – Magurka Radziechowska – Magurka Wiślańska – Gawlasi – Zielony Kopiec – Malinowska Skała – Kopa Skrzyczeńska – Małe Skrzyczne – Skrzyczne (nocleg w schronisku); szlak czerwony, zielony

DZIEŃ TRZYNASTY

W zasadzie to spokojnie zdążyłabym zejść dwunastego dnia do Szczyrku, a potem wieczorno-nocnymi połączeniami dostać się do Bydgoszczy, ale nie obejrzałabym meczu Polaków na Euro 2016 i nie odebrałabym gadżetów, które czekały na mnie w urzędzie w Bielsku-Białej. Dlatego wyszło tak, że ostatni dzień całej wyprawy obejmował „zaledwie” wschód słońca na Skrzycznem, spacer do Szczyrku, a potem to już dłuuuugie godziny w pociągach do domu…

Trasa: Skrzyczne – Hala Jaworzyna – Szczyrk

Relacja (obejmuje dwa ostatnie dni w Beskidzie Śląskim): Najlepsze na koniec, czyli Magurki, Malinowska Skała oraz Skrzyczne.


UWAGI


Po powyższej rozpisce znakomicie widać, że nie trzeba dwóch tygodni na zdobycie Korony Beskidu Śląskiego. Wędrując średnim tempem wystarczy przeznaczyć około 7-9 dni, aby zrealizować wytyczoną przeze mnie trasę, oczywiście wyłączając z niej dni poświęcone na zwiedzanie lub wypoczynek. Ba, ktoś o nienagannej kondycji jest w stanie pokonać te marszruty w jeszcze krótszym czasie, ale to już będzie bardziej ocierało się o wynik sportowy niż potrzebę poznania regionu Beskidu Śląskiego.

Ja miałam wielką potrzebę i niejako obowiązek, by zwiedzić jak najwięcej tej części województwa śląskiego, toteż z premedytacją ułożyłam plany wycieczek i miejsca noclegów tak, by otworzyć sobie ku temu sposobność. 

Malinowska Skała

Na Malinowskiej Skale

Beskid Śląski, okolice Czantorii Małej

Szlak pomiędzy Tułem a Czantorią Małą

Barania Góra

Na Baraniej Górze

Cieńków

Grzbiet Cieńkowa

Magurka Radziechowska

Skałki na Magurce Radziechowskiej

Stożek Wielki

Wschód słońca na Stożku

EKWIPUNEK

Obiecałam sobie, że wezmę najmniej rzeczy, jak to będzie możliwe. Wyszło całkiem dobrze, choć Łukasz Supergan pewnie by się złapał za głowę na widok niektórych podpunktów. Muszę jednak zaznaczyć, że połączenie górskiej wędrówki z typowo miejskim zwiedzaniem wymagało zabrania mieszanej garderoby. Jakoś nie podejrzewałam trekkingów o komfort podczas kilkugodzinnej wizyty w Śląskim Muzeum albo przemierzenia w upale uliczek Bielska-Białej.

Oto lista rzeczy, które zabrałam na czerwcowy wypad w Beskid Śląski:

  • buty Meindl Antelao Lady – recenzję znajdziesz na blogu
  • balerinki – leciutkie jak piórko, dające skompresować się do rozmiarów japonek, do podróży i zwiedzania
  • klapki – do kąpieli (różnie bywa na kwaterach, a w schroniskach to mus)
  • lekkie szybkoschnące spodnie trekkingowe
  • spodenki – idealne na upały
  • skarpety – 3 pary trekkingowych plus 1 para zwykłych bawełnianych na wieczory w kwaterce
  • bluzki z krótkim rękawkiem – 2 szybkoschnąc plus Brubeck Active Wool
  • polar – lekki i cienki na chłodniejsze wieczory i poranki, w ciągu dnia nie było potrzeby wyciągać go z plecaka
  • bluzka z długim rękawem – leciutki sportowy sweterek zabrałam, by podczas miejskich wycieczek nie paradować w polarze oraz by mieć świeże odzienie po kąpieli
  • legginsy – zwykłe, miejskie, zajmują mało miejsca, wzięłam je z tych samych pobudek co bluzkę
  • wiatrówka – tym razem przesiedziała w plecaku (na szczęście waży tylko 100 gr), było zbyt upalnie na jej usługi
  • kurtka przeciwdeszczowa – a dokładnie Rain-Cut ważący niewiele więcej od wspomnianej wiatrówki
  • buff – skitrany na wszelki wypadek, nie użyty ani razu podczas całej eskapady
  • kijki trekkingowe 
  • czołówka + baterie – stałe wyposażenie
  • apteczka + kosmetyczka – żeby nie dźwigać zbyt dużo, przelewam żel i szampon do małych 100 ml buteleczek, zabieram tylko niezbędne produkty
  • ręcznik szybkoschnący 
  • aparat + obiektyw + baterie + karty pamięci + ładowarka – aparat z reguły wisi na mojej szyi
  • statyw – najczęściej dźwigam zupełnie niepotrzebnie, podczas 2 tygodniu trafiłam na 2 wschody słońca, no ale cóż, przynajmniej wtedy nie plułam sobie w brodę, że zdjęcia są poruszone
  • telefon + ładowarka
  • mapa 
  • kubek – najzwyklejszy stalowy, gotowałam w nim owsiankę i piłam z niego herbatkę
  • nóż + łyżka – wiadomo do czego
  • plecako-worek – to taki wodoodporny wynalazek, dzięki któremu nie musiałam dźwigać dużego plecaka podczas tych wszystkich miejskich wycieczek, waży 100 gr i mieści się w dłoni, podczas deszczu stanowi dodatkową ochronę dla aparatu
  • plecak – zdecydowałam się na Deuter Futura Pro 40+4 SL, akurat pomieścił moje klamoty plus żarcie, a siatka dystansująca pomagała podczas upalnych dni.

W zasadzie miałam przetestować na sobie Highland Trail XT 50 marki Jack Wolfskin, ale zapakowawszy wszystkie wymienione wyżej rzeczy (a wydaje się ich sporo, co nie?) okazało się, że ledwie pół wora wypełniłam. Nie było sensu nosić na wpół pustego plecaka, toteż finalnie na wycieczkę wzięłam Deutera. To że przepakowywałam się w biegu na dworcu, na 5 minut przed odjazdem pociągu, to już inna historia…

Więcej informacji praktycznych w temacie KBŚ (noclegi, jedzenie, koszty) na blogu www.wiecznatulaczka.pl

Zobacz inne relacje podróżnika

1 Opinia
  • "Polska jest piękna"

    Kawał szlaku, wyjątkowe zdjęcia gratuluję! 🙂

Napisz komentarz

Dodaj komentarz

Beskid Śląski, Polska

Wskazówki dojazdu
0

Twój Koszyk

Link do zmiany hasła został wysłany na Twój adres e-mail